Co roku dopadają nas mocne upały. Ryby zachowują się coraz mniej przewidywalnie, klasyczne metody przestają działać a jest jedna, która w takich wypadkach pozawala nam odnieść sukces. Dlatego też chciałbym wam przedstawić metodę Zig Rig w moim wykonaniu.
Każdy z nas kiedyś zaczynał i każdy z nas zastanawiał się zapewne nie raz i nie dwa dlaczego tak ciągnie go nad wodę. Dlaczego jedni cieszą się tylko z okazów a inni z każdej ryby. Co takiego jest w wędkarstwie i w karpiowaniu, że dla wielu z nas jest to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Jak to wygląda u mnie? Przeczytacie poniżej :)
Każdy kto karpiuje od przynajmniej kilku sezonów czy też jest dopiero początkującym karpiarzem zauważył, że nasze powodzenie na zasiadkach zależy od wielu czynników. Poza lokalizacją miejscówek, która jest dla mnie sprawą kluczową równie ważne jest dopasowanie się do aktywności ryb. Do tego należy dostosować odpowiednią ilość i rodzaj zanęty. Jest to dość szerokie zagadnienie o którym będę chciał napisać innym razem. W niniejszym tekście chciałbym się skupić na przynętach.
Nadchodzi kolejny sezon karpiowy wielkimi krokami i każdy z nas zaczyna już planować wyjazdy oraz taktyki łowienia na kolejnych zasiadkach. Ja jednak pragnę podzielić się z wami pewnymi obserwacjami i próbą poznania bardziej zachowania ryb. Opisując moje wyjazdy będę chciał w jakim stopniu odpowiedzieć tytułowe pytanie. Na podstawie łowiska na którym spędziłem kila zasiadek w ciągu roku. Podsumowując sezon 2021 chciałbym zacząć od złamania zasady ,że po konia jedziemy na jesień. Ja uczyniłem to w środku wiosny.
Dla nas karpiowanie to nie tylko sprzęt i przynęty ale i podróże w nowe miejsca. Ten dreszczyk emocji podczas poznawania nowych łowisk, ta mobilizująca do kombinowania niepewność, co zastaniemy nad wodą?
To wszystko sprawiło, że gdy tylko pojawiła informacja od Darka iż odstąpi nam jedno stanowisko, na pięknej wodzie, nie wahaliśmy się ani chwili. Decyzja zapadła o wyjeździe na wielkie włoskie karpie.
Wiosna w tym roku raczy sobie z nas drwić. Długo wyczekiwany pierwszy wyjazd nad wodę oczywiście był bardziej zimowy niż wiosenny. Niestety aury się nie wybiera i w czwartkowe popołudnie melduje się na uroczysku karpiowym. Wybór wody był prosty bo wyznacznikiem była możliwość wypożyczenia ogrzewanej przyczepy aby komfortowo spędzić weekend nad wodą.
Kukurydzę na ryby stosowali nasi dziadkowie i ojcowie, stosujemy i my i na pewno będą stosowały nasze dzieci :) Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że jest to jeden z nieodzownych elementów mieszanki zanętowej a na wielu łowiskach kukurydza jest podstawową przynętą na ryby. Wydawało by się zatem, że wystarczy ugotować kukurydzę, wrzucić ją do wody i sukces murowany. Tak jednak to nie działa i działać nie będzie. Kukurydzę na ryby trzeba bowiem nie tylko dobrze wybrać pod kątem ziaren, w odpowiedni sposób przygotować ale również w odpowiedni sposób na łowisko podać. Co więcej, na niektórych wodach może przynieść nam brania gatunków, których łowić nie chcemy. Jak więc skutecznie używać kukurydze podczas wypraw na ryby? Moje subiektywne zdanie przekażę poniżej :)
Gosławice to woda na którą pewnie zawsze będę chciał wracać co roku jeśli będzie taka możliwość. Opinie o tym łowisku są różne ale chyba tylko ktoś kto na nim nie był potrafi je krytykować. Dla mnie ta woda to nie tylko możliwość zmierzenia się z dużymi rybami ale też komfortowe warunki na łowisku, które ma swój urok i klimat który mi bardzo odpowiada. Oczywistym jest ze złowienie ryby +20 na takiej wodzie do wyczynów nie należy ale nie jest takie oczywiste jak się niektórym wydaje. Nie wystarczy tam być. Nie jeden z tej wody zjechał o przysłowiowym blanku. Inni mimo kilkukrotnych wizyt nie złowili ryby powyżej magicznej granicy 20 kilogramów.
Każdy, absolutnie każdy wędkarz, który wędkuje metodą gruntową zadał sobie i pewnie innym jaka jest najlepsza przynęta na karpia? Ci zaś, dla których karp jest rybą, której poświęcają większość swojego czasu często nie potrafią przestać o tym myśleć.
Wielu wędkarzy twierdzi, że takiej przynęt nie ma. Inni, że dawno ją znaleźli. Ja po trzydziestu latach wędkowania dziś postaram się napisać jakie jest moja najlepsza przynęta na karpia właśnie :)
Każdy z nas jesienią staje przed dylematem jakie kulki na karpia wybrać na tę porę roku. A warto podejść do tematu naprawdę poważnie.
Jesień bowiem to chyba najlepszy czas do łowienia dużych karpi. Woda jest jeszcze na tyle ciepła, że metabolizm ryb jest na wysokim poziomie, ale już jej temperatura sukcesywnie się obniża przez co daje sygnał karpiom, że czas gromadzić zapasy na zimę. Dodatkowo nad wodą jest już dużo spokojniej. Wakacyjny ruch cichnie, woda się uspokaja a karpie odwiedzają wszystkie atrakcyjne miejscówki nie płoszone niemal przez nikogo.
Jeśli zastanawiasz się jaki wybrać pellet na leszcza, to znaczy że znudziło Ci się łowienie ryb małych i średnich i planujesz zapolować na prawdziwe okazy. Pellet idealnie się do tego nadaje by w naszym łowisko zameldowały się duże leszcze i by do minimum zniwelować brania drobnicy.
We wpisie poniżej przeczytasz jak moim zdaniem najlepiej dobrać pellety, by regularnie łowić piękne duże leszcze i skutecznie wyeliminować brania drobnicy.
Każdy z nas wcześniej czy później staje przed dylematem jaki pellet na ryby wybrać? I niestety wielu z nas już na starcie popełnia podstawowy błąd! Myśląc o dobrym pelecie na ryby skupia się na smakach, kolorach, firmach. Owszem są to parametry, które uwzględnimy podczas wyboru pelletu… Ale później.
Wielu z wędkarzy sądzi, że pellet na karpia to po prostu sprasowana zanęta w formie wałeczków. Nic bardziej mylnego. Oczywiście często składniki zanęty i pelletu są podobne (lub takie same) ale sposób ich przygotowania jest zupełnie inny . Dobry (prawdziwy) pellet karpiowy musi mieć twardą powłokę, w jak największym stopniu odporną na podskubywanie przez drobnicę. Jak największe rozmiary z podobnych powodów, oraz być jak najbardziej lekko strawny. By przygotować taką przynętę, potrzebna jest naprawdę duża wiedza, ale nawet ona nie wystarczy. By uzyskać bowiem wysoki stopień lekkostrawności pellet musi powstać w specjalnie przystosowanym do tego urządzeniu: ekstruderze.
Kulki proteinowe od kilkunastu, kilkudziesięciu lat można powiedzieć, że tonami lądują w naszych łowiskach. Co bardziej dociekliwi wędkarze zaczęli się zastanawiać co to są tak naprawdę te kulki. Ci najbardziej świadomi, zaczęli mocno drążyć temat by mieć pewność że kulki, które wrzucają do wody na pewno są dobrej jakości i nie tylko nie zaszkodzą rybom ale i wspomogą ich rozwój, dostarczą potrzebnych do życia składników.
Produkując od ponad 10 lat kulki proteinowe i łowiąc na nie od niemal lat 20 kładziemy ogromny nacisk na to co w naszych kulkach proteinowych się znajduje. Co więcej, chcemy by te kulki były uzupełnieniem naturalnego pokarmu ryb i w jak najwyższym stopniu suplementowały dietę karpi.
W tym tekście przeczytasz dlaczego wędkarze zaczęli używać kulek proteinowych, jaka była geneza ich powstania oraz jakie składniki używane są do wykonania tych najlepszych.
Zimą kiedy oczekujemy na pierwsze wczesnowiosenne zasiadki, bardzo często zastanawiamy się jakie wybrać kulki na karpie wiosną? Myślimy głównie o smakach, kolorach czy wielkościach kulek. Ja od kilku lat patrząc na doświadczenia swoje i znajomych karpiarzy zacząłem myśleć trochę inaczej i Ciebie będę chciał również zachęcić byś na wiosenne kulki patrzył w trochę inny sposób :)